Cóż za wieczór - ja, On, wino, świece i wiele, wiele innych wspaniałych rzeczy i doznań. Dosłownie czułam się jak w jakiejś bajce, jak w filmie. Euforia jaka mnie przepełniała i nadal tkwi we mnie jest nie do opisania. To było jak spełnienie marzeń, a nawet więcej. Szczęście wypełnia mnie całą od stóp do głów. Chce takich wieczorów jak najwięcej, jak najczęściej. Doceńmy to co mamy. Żałuję tylko, że nie miałam aparatu, bo aż żal nie uwiecznić takich chwil.
a zdjęcie wygrzebałam w starym folderze. napawajcie się urokiem syropu malinowego w szklance od wina z której wczoraj piłam.<3
strzeliłem sobie w głowę aż mnie napełniła euforia :)
OdpowiedzUsuń